Rozmowa z Andrzejem Palczakiem o budowie wrocławskiego Afrykarium | InfoBudownictwo.pl 

InfoBudownictwo.pl

Rozmowa z Andrzejem Palczakiem o budowie wrocławskiego Afrykarium

Rozmowa z Andrzejem Palczakiem o budowie wrocławskiego Afrykarium

Rozmowa z Andrzejem Palczakiem o budowie wrocławskiego Afrykarium
Marzec 02
08:00 2015

Afrykarium – Oceanarium wrocławskiego ogrodu zoologicznego to budowla wyjątkowa, bo też nie ma odpowiednika w Europie. O budowie obiektu i związanych z nim ciekawostkach rozmawiamy z Andrzejem Palczakiem, dyrektorem ds. realizacji i wiceprezesem firmy P.B. Inter-System S.A., generalnego wykonawcy Afrykarium.

Infobudownictwo: Kiedy Inter-System wygrał przetarg na budowę Afrykarium, to podejmowaliście się zadania, jakiego nikt wcześniej w Polsce nie realizował? Nie było obaw o to jak sobie poradzicie?

Andrzej Palczak: Budowa Afrykarium była dla nas ogromnym wyzwaniem. Każdy z etapów budowy, od przetargu po uruchomienie obiektu, wymagał elastyczności oraz wypracowania i wdrażania nieoczywistych na pierwszy rzut oka rozwiązań. Oceanarium zostało wybudowane w tzw. modelu wybuduj-sfinansuj. Jego wybór wiązał się z Andrzej Palczak fot. Inter-Systemtym, że byliśmy odpowiedzialni nie tylko za budowę obiektu, ale też za pozyskanie na nią środków finansowych. Dzięki temu Zamawiający, czyli w tym wypadku wrocławskie ZOO, koszty inwestycji ponosi dopiero po uruchomieniu i uzyskaniu zysków z funkcjonowania Afrykarium. Obaw oczywiście było wiele, jak zwykle przed podjęciem się ambitnego zadania. Już etap przygotowywania się do przetargu wymagał uzyskania gwarancji otrzymania funduszy od banków, co przy tak dużej inwestycji zawsze wiąże się z pogłębionymi analizami i skomplikowanymi procesami decyzyjnymi. Przetarg ogłoszono w sierpniu 2011 roku, a na złożenie odpowiednich dokumentów mieliśmy miesiąc. Zdobyliśmy wszelkie niezbędne gwarancje finansowania i na czas złożyliśmy dokumenty przetargowe.

W trakcie budowy wykorzystywaliśmy najnowsze technologie, a postęp w tym zakresie od momentu ogłoszenia przetargu do rozpoczęcia budowy był ogromny. Współpracując z władzami ZOO i projektantami, dokonywaliśmy w trakcie budowy analiz pozwalających na wprowadzenie koniecznych zmian. Pewne elementy wymagały doprojektowania, inne zastosowania równoważnych rozwiązań zamiennych. Były to wyzwania wynikające właśnie z tego, że budowa Afrykarium była zadaniem unikatowym.

Adrenaliny dostarczały również negocjacje z dostawcami i podwykonawcami, które w przypadku tej inwestycji były wymagające na wielu obszarach. Harmonogram był napięty, co stawiało nas w trudniejszej sytuacji już na początku negocjacji. Potencjalnych dostawców było rzeczywiście niewielu, przez co praktycznie nie było przestrzeni dla prawdziwej konkurencji. Gdybyśmy otrzymali oferty od 10, a nie od 2 firm, sytuacja wyglądałaby zupełnie inaczej. Dodatkowym czynnikiem był międzynarodowy charakter rozmów. Inaczej musieliśmy negocjować z Hiszpanami, inaczej z Japończykami, jeszcze inaczej z firmami z USA. Reprezentowali oni całkowicie różne style biznesowe, zarówno jeśli chodzi o sposób prowadzenia rozmów, jak i mentalność czy etykietę biznesową.

Infobudownictwo: Jak prowadzi się budowę na terenie sąsiadującym ze zwierzętami i otoczonym nieustannie przez gości wrocławskiego ZOO?

Andrzej Palczak: Plac budowy Afrykarium był nietypowy. To środek pełnego zwierząt ogrodu zoologicznego, który przez cały czas trwania prac musiał być dostępny dla zwiedzających. Przepustowość komunikacyjna była bardzo mała. Istniała obawa, że głośne prace np. pogrążanie ścianek zabudowy wykopu wywoła u zwierząt ogromny w afrykarium fot. Inter-System stres. Było jednak odwrotnie. Mieszkańcy ZOO byli żywo zainteresowani tym, co się działo. Niezapomniany był np. widok żyraf codziennie rano ustawiających się w rzędzie i obserwujących działania na placu budowy, czy poranne „rozmowy” majstrów z osłami, których zagroda sąsiadowz ogrodzeniem budowy. Oczywiście musieliśmy zachować szczególną ostrożność i zdyscyplinować załogę tak, by ograniczyła do minimum przemieszczanie się po ogrodzie, szczególnie mając na sobie żółte odblaskowe kamizelki, których jaskrawy kolor stresuje zwierzęta.

Budowę mogły podglądać jednak nie tylko żyrafy. Na jej początkowym etapie ustawiony był taras umożliwiający obserwację odwiedzającym ZOO. Budowę odwiedzało też wiele wizytacji. Nasi kontrahenci, różnego rodzaju przedstawiciele mediów, władz, konferencji naukowych. Wymagało to od nas dodatkowej organizacji swego rodzaju trasy zwiedzania budowy, ale z czasem do tego przywykliśmy. Odwiedzały nas również delegacje firm z Rosji czy USA. Wszyscy byli pod wrażeniem skali obiektu, jaki tworzymy i budżetu, jaki na niego mamy, twierdząc, że jest bardzo niski w porównaniu do innych realizowanych na świecie tego typu obiektów. Takie warunki początkowo były dla nas trudne, jednak z czasem do tego przywykliśmy, a bycie pod „obserwacją” motywowało nas do dalszej pracy.

Infobudownictwo: Jak to jest budować Oceanarium ponad 400 kilometrów od morza?

Andrzej Palczak: Odległość kilkuset kilometrów od morza to coś, co Afrykarium-Oceanarium czyni niezwykłym. Oceanaria buduje się zwykle nad morzem, gdzie jest rafa koralowa fot. Inter-Systemnaturalny dostęp do słonej wody, a jeśli powstają w głębi lądu, mają zazwyczaj jedynie baseny słodkowodne. W Afrykarium są zarówno zbiorniki ze słoną, jak i słodką wodą. Wrocław najbliżej, bo właśnie 400 km ma do Morza Bałtyckiego. Rozważaliśmy przewiezienie wagonami wody do Wrocławia. Był to pomysł dyrektora ZOO Radosława Ratajszczaka. Okazuje się, że statki towarowe płynące bez załadunku do portów nad Morzem Bałtyckim mogą napełnić puste zbiorniki wodą morską na wysokości Zatoki Biskajskiej. W Afrykarium taka woda miałaby dużą wartość dla tworzenia nowego ekosystemu. Niestety, żaden z przewoźników nie mógł dać nam gwarancji co do jakości tej wody. Dlatego, jako że my byliśmy jej gwarantem dla Zamawiającego, zdecydowaliśmy się na wybudowanie fabryki wody słonawej, która zaopatruje zbiorniki dla zwierząt, a każdy z nich wymaga innego stopnia zasolenia. Tym samym we wszystkich basenach i kilkunastu kilometrach rur w obiegu znajduje się aż 18 milionów litrów wody.

Z ciekawostek pokazujących skalę tego działania można wspomnieć o tym, że aby „zasolić” sam basen Morza Czerwonego o objętości ok. 9 tysięcy metrów3 i wyprodukować niezbędną do tego wodę morską, potrzebne było 140 ton soli, zaś wypełnienie wszystkich zbiorników wodą słonawą zajęło nam ponad 2 miesiące.

Infobudownictwo: Co było najtrudniejsze w czasie tych kilkunastu miesięcy trwania budowy?

Andrzej Palczak: Opowiadając o budowie Afrykarium niemal na każdym jej etapie chce się powiedzieć – było to wyzwanie. Zaczynając od fundamentów, przez instalacje, baseny, sztuczne skały, po elewację czy dach. Były oczywiście zadania, które wymagały od nas najwięcej. Niejednokrotnie musieliśmy się uczyć zastosowania nowych technologii, udoskonalać ją, czy wypracowywać własne inżynieryjne rozwiązania problemów. Przykładowo kwestia serwisu instalacji była jednym z większych problemów dla naszych inżynierów. Do części rur pod basenami nie ma dostępu. Próbowaliśmy wraz z projektantem dokonać zmian w tym zakresie, jednak nie dało się tego obejść. Podbasenia musiały opierać się o podsypkę, co oznaczało, że instalacja musi być pogrążona. Byliśmy więc zmuszeni do opracowania metody naprawy instalacji bez dostępu do niej, gdyż to wymagałoby rozkuwania basenów i wiązało się z ogromnymi kosztami. Co jednak najważniejsze, udało nam się ją wypracować.

Sam montaż instalacji był zresztą bardzo wymagający. Ich ilość, która miała zmieścić się w budynku, a właściwie pod nim, była ogromna. Był taki moment, kiedyAfrykarium fot. Inter-System patrzyliśmy na dół wykopany pod budowę nie wierząc, że wszystkie rury się w nim zmieszczą. Aby móc to sobie wyobrazić trzeba wziąć pod uwagę, że kubatura budynku to 184 000 m3. Montaż instalacji wymagał licznych konsultacji z jej projektantem i bieżącego doszczegółowienia. Efekt jest taki, że instalacje w części podziemnej dzielą jedynie wąskie ścieżki. Rzadko kiedy spotyka się takie nagromadzenie urządzeń instalacyjnych.

Kolejnym takim i kluczowym dla powodzenia prac elementem był montaż izolacji przeciwwodnych. Zdecydowaliśmy się na połączenie dwóch metod izolacyjnych tzw. białej wanny, czyli elementów wykonanych z betonu nieprzepuszczającego wody oraz czarnej wanny, czyli bitumicznych izolacji grubowarstwowych. Obie technologie powinny być stosowane w temperaturach dodatnich, nas jednak zastały temperatury na poziomie -20OC. Zmuszeni byliśmy do wypracowania sposobu organizacji budowy, który pozwoli na pracę w takich warunkach atmosferycznych. Stawialiśmy specjalne namioty wielkości małych hal, ogrzewane dmuchawami oraz nagrzewnicami pozwalającymi kontynuować roboty. Zastosowaliśmy też specjalny elektronagrzew, czyli zatapiane w betonie kable elektryczne. Podobny problem mieliśmy przy wykonywaniu podbaseni – wtedy bowiem spadł śnieg. Pech chciał, że trafiliśmy na najzimniejszą od 130 lat wiosnę.

Później przyszedł czas na montaż szyb i tuneli akrylowych. Mają one kilkumetrowe rozmiary (np. tunel, przez który dziś możemy obserwować rekiny, składa się z elementów o łącznej długości 17 metrów), więc jedynym możliwym sposobem transportu były statki towarowe. Odbioru jakości wykonania dokonaliśmy na miejscu w Japonii. Następnie zostały one zapakowane i dwoma transzami przetransportowane na polskie wybrzeże. Mieliśmy wiele obaw o to, że transport morski może się opóźnić albo nie zostać przepuszczony przez Kanał Sueski, jednak na szczęście szyby dotarły na plac budowy bez problemów. Ale to był dopiero początek, gdyż know-how dotyczący sposobu montażu tego rodzaju szyby miał producent. Nie był on jednak odpowiedzialny za montaż, kontraktowo leżało to po naszej stronie. Co prawda, nasi japońscy partnerzy przyjechali do Polski, jednak ich wsparcie polegało jedynie na instruktażu w zakresie montażu akryli. Miał on miejsce w stanie surowym budynku, przed zamknięciem dachu. Najcięższa z szyb ważyła 8 ton. Żelbet, na którym miały zostać położone, musiał być wykonany z największą precyzją. Nad przygotowaniem otworów pod montaż akryli pracowały 4 brygady szlifierskie.
Samo „wkładanie” szyb i elementów tunelu w żelbetową konstrukcję było dodatkowo utrudnione ze względu na to, iż dostępna przestrzeń była tak mała, że operator dźwigu nie widział pola, na którym musiał manewrować i sterował maszyną jedynie na komendy. W tym samym czasie rozpoczynały się prace związane z montażem dachu. Gdyby cokolwiek spadło, poszło nie tak lub któraś z szyb uległaby uszkodzeniu, cała inwestycja zostałaby opóźniona o kilka miesięcy. Wyprodukowanie jednej szyby trwa nawet rok, nie wspominając już o kilkutygodniowym transporcie i ogromnych kosztach produkcji.

Infobudownictwo: Czy używane do budowy materiały budowlane są bez problemu dostępne w Polsce czy też trzeba było je skądś sprowadzać?

Andrzej Palczak: Zarówno materiały jak i technologie sprowadzaliśmy z całego świata między innymi z Hiszpanii, Japonii, USA, Niemiec, Austrii. Japońskie szyby i tunel akrylowy fot. Inter-Systemtunele akrylowe to rękodzieło wykonywane na japońskich wyspach, które przypłynęło do nas statkami towarowymi. Dach Afrykarium to nietypowy, oryginalny na światową skalę element. Projekt warsztatowy dachu wykonała brytyjsko-niemiecka firma, ale co ciekawe główny projektant był z pochodzenia Polakiem. Warsztatowe projekty dźwigarów drewnianych dachu przygotowali eksperci z Austrii, a konstrukcję stalową zaplanowali polscy inżynierowie. Można więc powiedzieć, że budowali go eksperci z całej Europy. Konstrukcyjne wyzwanie polegało na tym, że dach musiał być rozsuwany i przepuszczać światło słoneczne tak, by nie traciło ono swoich właściwości ze względu na rosnące wewnątrz rośliny. Umożliwiły to napełniane powietrzem poduszki z foli EFTE, pochodzące z Niemiec. Dźwigary wykonane z drewna klejonego wyprodukowane były w Austrii – niektóre z nich mają prawie 50 metrów długości.

CORIAN, z którego wykonana oryginalna na skalę światową jest zewnętrzna elewacja pochodzi z USA. Co jednak ciekawe ekspertów od wykorzystania tego materiału mieliśmy na miejscu we Wrocławiu. Naszym celem było uzyskanie konkretnego efektu wizualnego – czarnej, przełamującej się na afrykańskim wybrzeżu fali, odbijającej się dodatkowo w płaskim lustrze wody. Nikt nie wykonywał jeszcze takiej elewacji, stąd rozwiązania technologiczne zarówno w zakresie produkcji płyt, jak i ich zawieszania oraz wymogów przeciwpożarowych opracowaliśmy sami.

Sztuczne skały i rafy koralowe, tworzące tematyzację wnętrza Afrykarium wykonane zostały przez hiszpańską firmę, która miała wymagane do tego kompetencje i Afrykarium we wrocławskim ZOO fot. Inter-Systemdoświadczenie. Odtworzyli oni autentyczne formy i kształty występujące w afrykańskich ekosystemach. Na podstawie odcisków śladów zwierząt i roślin opracowali wizualizację każdego elementu. My wsparliśmy wykonanie tej aranżacji przez zapewnienie odpowiedniego zaplecza wykonawczego. Była to artystyczna, rzeźbiarska praca. Life Support System, czyli urządzenia podtrzymujące życie zwierząt w Afrykarium pochodzą z Niemiec Holandii i Słowenii.

Co ważne, oczywiście technologie sprowadzaliśmy z całego świata, więc siłą rzeczy na budowie gościli eksperci różnych narodowości. Ich wiedzę i materiały połączyliśmy z umiejętnościami ponad 200 polskich podwykonawców. Śmiało można powiedzieć, że nasze kompetencje są równorzędne. Jako Polacy nie powinniśmy mieć kompleksów. Choć nowoczesne technologie w większości są dostępne za granicą, używając naszych szerokich umiejętności i pomysłowości, nie tylko umiemy dostosować je do swoich potrzeb, ale też je ulepszyć

Infobudownictwo: Zawsze przy realizacji tak wielkich projektów budowlanych pojawiają się sytuacje kryzysowe. Czy było coś takiego także w trakcie budowy Afrykarium?

Andrzej Palczak: Sytuacjami kryzysowymi były te, na które wpływały czynniki niezależne od nas. Wspominałem o o trudnościach związanych z zimową aurą. Wyzwaniem była bliskością Odry. W czerwcu 2013 nadchodziła fala powodziowa, która była zagrożeniem dla wykonanych już zbiorników, bowiem istniało ryzyko, że puste zostaną wysadzone przez zbierające się wody gruntowe. Z tego powodu musieliśmy napełnić je wodą. Normalnie zajmuje to 3 tygodnie, my mieliśmy tylko 3 dni. Udało się dzięki pomocy ZOO, gdyż wspólnie stworzyliśmy specjalną magistralę i poprzez połączony z Odrą zbiornik wodny dla pelikanów zaczerpnęliśmy wodę z rzeki. Ostatecznie zbiorniki wytrzymały napór wód gruntowych, jednak wymagało to intensywnej dodatkowej pracy. W końcu tę wodę trzeba było również później wypompować. Dla nas najważniejsze było jednak to że dzięki współpracy z podwykonawcami, architektami i dyrekcją ZOO, zdyscyplinowanej i zmotywowanej ekipie pracowników udało się nam w atmosferze konsensusu i wspólnego dążenia do celu z każdą taką sytuacją sobie poradziliśmy.

Infobudownictwo: Dziękujemy za rozmowę i życzymy sukcesów przy realizacji równie niezwykłych inwestycji.

Powiązane artykuły

1 komentarz

  1. loonni
    loonni Marzec 03, 15:08

    Fajne to arykarium! Byłem, widziałem, polecam!

    Odpowiedz na ten komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany.
Wymagane pola są zaznaczone *